MPJ 2018. AZS 2020 Częstochowa. Najmłodsi, ale z ambicjami

Częstochowianie przyjechali na turniej finałowy Mistrzostw Polski Juniorów jako najmłodsza drużyna. Co wcale nie oznacza, że bez aspiracji. W ubiegłym roku zdobyli w pięknym stylu tytuły mistrzów Polski kadetów i w Kętrzynie wcale nie będą bez szans na końcowy sukces.

W pierwszym spotkaniu kętrzyńskiego turnieju finałowego Mistrzostw Polski Juniorów częstochowianie ulegli Skrze Bełchatów 1:3. Dzisiaj zagrają jeszcze z Dafi Społem Kielce, by liczyć się w grze o medale. Pomimo porażki w pierwszym spotkaniu zapowiadają walkę o zwycięstwo, bo to drużyna z charakterem.

O charakterze młodych siatkarzy z Częstochowy przekonali się najlepiej zawodnicy Chemika Bydgoszcz w turnieju półfinałowym MPJ. Prowadzili 2:1, a w czwartym już 24:18. – Byli o jedną wygraną piłkę od awansu do finału – opowiada Wojciech Pudo, trener AZS 2020. Ten mecz wygrali częstochowianie po tie-breaku. Rywale mówią, że takie spotkania budują zespół i wzmacniają go mentalnie. Rzeczywiście, siatkarze AZS podkreślają znakomitą atmosferę w zespole. Damian Czetowicz, rozgrywający częstochowian mówi, że stanowią team tak na boisku, jak i poza nim. A przecież to zupełnie nowy klub na siatkarskiej mapie Polski. Prowadzi go Stowarzyszenie Kultury Fizycznej Częstochowska Siatkówka. Powstał 5 lat temu, ale już dobija się do czołówki. W ubiegłym roku w Olecku zachwycili wszystkich swoją grą. Wygrali wszystkie spotkania i mają pierwszy medal Mistrzostw Polski w swojej kolekcji. Teraz czas na juniorski turniej. W tym roku pokazali już, że stać ich na wiele. Dwukrotnie pokonali Jastrzębski Węgiel. Oba spotkania po 3:0. Ograli też silną Wifamę, Chemika Bydgoszcz i ubiegłoroczną rewelację kętrzyńskiego finału – zespół Kędzierzyna-Koźla. To musi robić wrażenie na rywalach. Trener Wojciech Pudo mówi, że wszystko idzie zgodnie z planem, a tym jest … medal w finale. Pewność siebie najmłodszej ekipy turnieju finałowego burzy nieco ostatnia informacja o kontuzji atakującego AZS 2020 Remigiusz Kapicy. Doznał jej podczas zgrupowania kadry juniorów i nie zagra w Kętrzynie. – To duża strata dla nas, ale przede wszystkim dla turnieju – mówi Wojciech Pudo. Trener uważa, że jego obecność i gra podniosłaby poziom kętrzyńskiego turnieju. Będą musieli poradzić sobie bez swojego atakującego. Ostatecznie są debiutantami na najważniejszej juniorskiej imprezie w Polsce i nawet jak im nie wyjdzie, większość z nich wróci tu za rok i … wtedy już mogą być głównymi faworytami do złota.

%d bloggers like this: