45 rocznica Wembley z Janem Tomaszewskim na modernizowanym kętrzyńskim Wembley przy Bydgoskiej

Modernizacja kętrzyńskiego stadionu miejskiego przy Bydgoskiej wciąż trwa. Zakończenie przewidywane jest na wiosnę przyszłego roku. Wczoraj w rocznicę „zwycięskiego remisu” na Wembley murawa stadionu była miejscem sparingu pierwszego zespołu Granicy i „weteranów” kętrzyńskiego klubu, który grali w nim w roku 1998. Wygrali „młodzi” 5:4.

W tym spotkaniu pokonanych nie było. Rocznica Wembley 1973, na którą do Kętrzyna przyjechał jeden z bohaterów tamtego spotkania Jan Tomaszewski dała możliwość obejrzenia modernizowanego stadionu przy Bydgoskiej mieszkańcom Kętrzyna. Na stadionie pojawiła się niemal tysięczna rzesza, która chciała na własne oczy zobaczyć jak wygląda stadion. Czy wszystkim się podobał? Zdecydowanej większości zdecydowanie tak. Najbardziej podobał się piłkarzom Granicy, którzy mogli zapoznać się z nową murawą. Jak ją ocenili? Po jednym z wślizgów „starego” Artura Farańczuka słychać było wołania z „budy” młodej Granicy „będziesz płacił za wyrwaną trawę”. Ocena więc wypadła pozytywnie, bo zawodnicy od pierwszej minuty „pilnowali” swojej trawy. Sztuczne oświetlenie? Słychać było po meczu głosy, że łuna znad stadionu widoczna była w … Muławkach, więc ten element także jest na plusie. Niestety, nie wszyscy chętni, którzy przyszli wczoraj na Bydgoską mogli usiąść. Zabrakło miejsc, bo można było skorzystać tylko z trybuny otwartej. Zamknięta mimo że już skończona nie mogła zapełnić się kibicami. Wszystko przez nowe przepisy przeciwpożarowe.

Ale i tak nie wszyscy kibice trafili na stadion. Nie, nie – wcale nie chodzi o panią Małgosię z Barcian. Tym razem kilku “prawdziwych” kibiców zamiast emocji sportowych wybrało inny sport – rozdawanie ulotek wyborczych tłumom fanów zmierzającym na stadion.

Mimo tych kłopotów impreza trwała. Kętrzyńskie Wembley przywitało na początek zawodników, którzy rozegrali towarzyskie spotkanie. Potem sędziów i wszystkich oficjeli, których było więcej niż zwykle. Najważniejszym była legenda polskiej piłki – Jan Tomaszewski, który przyjechał do Kętrzyna i powiedział, że to nie on zatrzymał Anglię w 1973 roku.

– Anglię wtedy zatrzymało 12 ludzi: 11 na boisku i Pan Kazimierz Górski, który nas poustawiał tak, że mogliśmy na Wembley osiągnąć ten zwycięski remis – mówił na Bydgoskiej Jan Tomaszewski.

Tomaszewski wyraził też życzenie, by piłkarz z Kętrzyna mógł kiedyś zagrać na Wembley.

Wśród gości był także Tomasz Jagodziński, dyrektor Muzeum Sportu, prezes norweskiej Sparty Sarpsborg i jej trener.

– To klub wielu kętrzynian, którzy właśnie w nim mogli kontynuować swoje kariery piłkarskie – wyjaśnia Krzysztof Krupienik z MOSiR Kętrzyn.

Wśród obecnych nie zabrakło także działaczy piłkarskich z Kętrzyna, Reszla, Mrągowa i Węgorzewa. Władze samorządowe też stawiły się w mocnym składzie: burmistrz Kętrzyna Krzysztof Hećman, starosta kętrzyński Jarosław Pieniak oraz radni miejscy i powiatowi. Był też Władek Kwaśniewski, któremu łza się w oku zakręciła widok stadionu i murawy. Pewnie pomyślał, że gdyby w 1998 roku był taki stadion Granica nigdy by nie spadła z III ligi, a on do dzisiaj sponsorowałby drużynę. A tak ufundował jedynie piękne wydania historii futbolu i wręczył je kapitanom obu drużyn: Pawłowi Miłoszewskiemu i Jarosławowi Moczarskiego oraz Krzysztofowi Hećmanowi, burmistrzowi Kętrzyna.

A potem już wszyscy w napięciu czekali po pierwszym gwizdku Andrzeja Szotrowskiego na pierwszego gola na zmodernizowanym kętrzyńskim Wembley. Zdobył go, a chwilę później powtórzył swój wyczyn Marcin Dwulat. Ostatecznie spotkanie młodych ze starymi wygrali ci piersi, co widzowie przyjęli z niedowierzaniem, bo wydawało się, że będzie remis i jeszcze rzuty karne.

Wiesław Sopyła wyjaśniał po meczu, że wprowadzeniu przez trenera „starych” dwunastego zawodnika na boisko było tyle sprytne, co nieco spóźnione.

– Gdyby to zrobili wcześniej, pewnie byłby remis – śmieje się Wiesław Sopyła.

Trener „starych” Zbigniew Wtulich tylko kiwa głową i mówił, że tak wyszło.

Dziewięć goli na inaugurację to niezły wynik, który zamknął strzałem z karnego „z kapelusza” Daniel Lubieniecki. Roman Kojtek, który biegał z chorągiewką po linii mówi, że więcej takich karnych nie można było gwizdnąć, bo by się kibice zorientowali, że coś jest nie tak.

Można się śmiać ze wszystkiego, ale wielki „szacun” należy się wszystkim porozrzucanym po calej Polsce „starym”, którym przewodził w tym spotkaniu całkiem jeszcze „młody” „Dziadzia”, czyli Mariusz Machniak. A szczególny „szacun” w kierunku całej grupie „Norwegów”, którzy przylecieli do Kętrzyna specjalnie na to spotkanie. Granica, dziękujemy.

jz

Granica 2018 – Granica 1998 5:4

Składy drużyn:

Granica 1998 – Maciej Stryżko, Andrzej Kowalczyk, Wojciech Kozikowski, Wojciech Jałoszewski, Mariusz Machniak, Daniel Lubieniecki, Wojciech Stryżko, Mateusz Bociański, Sławomir Matuk, Marcin Błażejewski, Andrzej Kłosowski, Łukasz Lubieniecki, Tomasz Żygadło, Jarosław Sosnowski, Jarosław Moczarski, Artur Farańczuk, Rafał Kaczor, Jarosław Piechna, Sławomir Pocałujko.

Granica 2018 – Mateusz Korowaj, Mateusz Papliński, Mateusz Michałowski, Sebastian Kęszczyk, Wojciech Szmyd, Paweł Miłoszewski, Adam Czerniakowski, Mariusz Machniak, Łukasz Swacha-Sock, Oliwier Paszkowski, Konrad Baran, Paweł Turczyn, Paweł Kowalewski, Marcin Swacha-Sock, Krzysztof Łokietek, Marcin Doskocz, Damian Roksela, Marcin Dwulat.

Sędziowie: Sławomir Bućko, Andrzej Szotrowski, Roman Kojtek.

%d bloggers like this: