Podnoszenie ciężarów. Wspomnienia Zdzisława Hryniewickiego o historii kętrzyńskich ciężarów

683

Początki ciężarów w Kętrzynie rozpoczęły się w latach 50-tych w ówczesnych jednostkach Wojsk Ochrony Pogranicza, natomiast w cywilnych instytucjach w kętrzyńskim ogólniaku, w którym uczył się Józef Kawa.

Józef Kawa trenował wiele dyscyplin sportu, w tym między innymi rzut oszczepem będąc jednocześnie w kadrze polski młodzików. Równolegle uprawiał również ciężary. W tym czasie do kętrzyńskiego ogólniaka przyszli Leon Woronko i Ryszard Ryszkowski. To właśnie oni rozpoczęli tworzenie na stadionie sekcji ciężarów. Nadzór na sekcją objął Leon Woronko, który wprawdzie nie miał uprawnień  instruktora. Był typowym samoukiem ale sam doszedł do tytułu wicemistrzostwa Polski Juniorów.

– Mogę powiedzieć, że wychowałem się na kętrzyńskim stadionie. Do jego bramy miałem 30 metrów. Trenowałem wówczas boks, a moja pierwsza walka odbyła się w 1964 roku w Bartoszycach, w jednostce wojskowej. Pewnego razu dowiedziałem się, że na stadionie istnieje sekcja ciężarów. Ćwiczyli w niej między innymi Ryszard Rysztowski i Leon Woronko, który jako samouk doszedł nawet do podium mistrzostw Polski Juniorów. Chętni do uprawiana tej dyscypliny sportu dużo nauczyli się wtedy od niewiele starszego od nich Józefa Kawy. Dołączyłem do nich.  Na stadionie trenował także ówczesny porucznik Karol Paluch. Był on wybitnym trenerem lekkoatletyki w pchnięciu kulą i rzucie dyskiem. Na tym terenie był bardzo szanowany. Nawet na konsultacje do niego przyjeżdżali ówcześni kadrowicze. Jednak oprócz lekkoatletyki sam uprawiał podnoszenie ciężarów. Przychodził do nas na treningi a i sam startował w lidze ciężarowej. Będąc w  wieku 40 lat podrzucał 140 kg sam ważąc 75 kg. Nie było wówczas klubu więc powstała sekcja ciężarowa LZS, której szefem był Stanisław Galon. Pierwsza nazwa to był LZS Biedaszki a później LZS Kętrzyn – wspomina początki uprawiania ciężarów w Kętrzynie Zdzisław Hryniewicki.

Największy sukces w podnoszeniu ciężarów odniósł Leon Woronko zdobywając w latach 60-tych tytuł mistrza Polski. Kiedy w Karolewie powstała szkoła podlegająca pod Ministerstwo Rolnictwa (dzisiejsze ZS CKR). W tej szkole powołano w szkole sekcję podnoszenia ciężarów.

– Miałem wówczas 21 lat i uprawnienia instruktora. Podjąłem się od 1970 roku prowadzenia zajęć w Karolewie. Tydzień nauki trwał w szkole 6 dni i można było wyjechać do domu tylko raz w miesiącu. Stąd też w treningach poszczególnych sekcji brało udział po kilkudziesięciu młodych sportowców. Treningi rozpoczęło wielu młodych zawodników, których trzeba było wiele nauczyć. Wśród nich  między innymi Edward Kuliś, późniejszy wielokrotny rekordzista Polski, mistrz Polski i członek kadry olimpijskiej, Adam Bondar również wielokrotny rekordzista Polski i członek kadry olimpijskiej, który jako junior zajmował czołowe miejsca na Mistrzostwach Świata – mówi Zdzisław Hryniewicki.

W 1977 roku w Srokowie powstała sekcja terenowa podnoszenia ciężarów, która następnie po rozwiązaniu Agrokompleksu przekształciła się w Klub Heros Srokowo. Podnosiło ciężary znanych 5 braci Rutkowskich.  Najwyższe wyniki osiągał Andrzej Rutkowski, który był również w kadrze olimpijskiej oraz Andrzej Bil.  Wszyscy trenowali podnoszenie ciężarów do czasu rozwiązania Agrokompleksu. Później podjęli treningi w Orle Karolewo wspierając jednocześnie Zjednoczonych Olsztyn.

– Kiedy do siłowni w Srokowie wszedł pierwszy z braci, było kwestią czasu, że jego drogą podąży pozostała czwórka. W ten sposób do świata podnoszenia ciężarów trafili Andrzej, Dionizy, Bogdan, Jarosław i Marek Rutkowscy  – mówi Zdzisław Hryniewicki a jednocześnie z uśmiechem na ustach wspomina przygodę swojego podopiecznego dotyczącą zgrupowania kadry w Giżycku.

– Jeden z moich zawodników – Wiesław Pachołek był czwarty na mistrzostwach Europy i to z kontuzją. Na zgrupowaniu w Giżycku byli zarówno chłopcy jak i dziewczęta. Wśród dziewcząt była między innymi nieżyjąca już Agata Wróbel. Pachołek zaczął podrywać dziewczyny i w pewnym momencie Agata Wróbel go pchnęła a on upadając nabawił się kontuzji. Miesiąc nie trenował. Pojechał na mistrzostwa Europy i zajął dobre czwarte miejsce, a w Polsce był dwukrotnym mistrzem Polski Juniorów.

W ciężarach, w pewnym momencie zaczęły również startować kobiety.

– Miałem 3 takie zawodniczki będące w kadrze Polski. Kadra Polski przed mistrzostwami Europy we Włoszech liczyła 10 zawodniczek, w tym 3 były ze Srokowa. Były nimi: Marcinowska Katarzyna- wielokrotna mistrzyni Polski juniorek, 3-krotna uczestniczka mistrzostw Europy i 1- krotna uczestniczka mistrzostw Świata, Barbara Dądzik oraz Monika Dądzik (członkinie kadry Polski) – wspomina Zdzisław Hryniewicki i jako ciekawostkę dodaje: – W sekcji  w Srokowie trenowało także dwóch utalentowanych Snopków, w tym Tadeusz Snopek – obecny trener Taekwondo.

Jak ciężary wyglądają dzisiaj? Srokowski klub już zakończył działalność. W Karolewie klub cały czas istniał i ciężary zostały reaktywowane ale niestety, siłownia się spaliła.

— Przez pierwsze dwa lata trenowaliśmy w starej hali, ze sceną. Na niej właśnie odbywały się nasze zajęcia, a pod nią przeprowadzano lekcje wychowania fizycznego. W 1973 roku szkoła otrzymała nową halę, a wraz z nią siłownię. Były już szatnie, prysznice, mieliśmy do dyspozycji pięć pomostów. Kiedy doszło do pożaru siłowni byłem na mistrzostwach województwa w Elblągu. Zawody już się rozpoczynały, kiedy otrzymałem wiadomość o pożarze. Zawodnicy od razu zapytali mnie, dlaczego jestem taki blady. A tam w siłowni zostały moje pamiątki, dzienniki treningowe, zdjęcia. Wszystko się spaliło. Mieliśmy w Karolewie dobre zaplecze ale niestety w ten sposób  ciężary olimpijskie padły – wspomina Zdzisław Hryniewicki.

Przez ponad 50 lat trenerskiej pracy Zdzisław Hryniewicki wychował wielu znanych sportowców w podnoszeniu ciężarów, a wśród nich: Edward Kuliś (medalista mistrzostw Europy i Polski),   Adam Bondar (czwarty i piąty na mistrzostwach świata juniorów, wielokrotny mistrz Polski juniorów i seniorów, autor wielu krajowych rekordów),  bracia Rutkowscy: Andrzej, Dionizy, Bogdan, Jarosław i Marek oraz Katarzyna Marcinowska, Barbara i Monika Dądzik.